Thursday, 23 July 2009

Koh Tao























Jestesmy w Tajlandii. Dolecielismy do Phuket i stamtad niczym paczka DHL zostalismy dostarczeni do Koh Tao, czyli na Wyspe Zolwia. Zostalismy dostarczeni jak paczka, bo tak wlasnie sie czulismy z nalepka na piersi z portem docelowym. Tajowie opanowali networking do perfekcji, oto przyklad:
Z Phuket pojechalismy furgonetka do Surat Thani, miasta z ktorego odplywa prom na Koh Tao.
Wysiedlismy w punkcie przeladunkowym, czyli barze na obrzezach miasta, w ktorym pelno bylo bardziej lub mniej zdezorientowanych turystow zmierzajacych w rozne czesci Tajlandii.
Posiedzielismy tam ze dwie godziny czekajac na wiadomosc czy prom odplynie (jest pora deszczowa i morze wzburzone).
Bez slowa zostalismy zabrani tuk tukiem do biura linii promowych, w ktorym powiedziano nam, ze prom nie odplywa. Poranny moze odplynie.
Kolejny tuk tuk zabral nas do hotelu.
Rano w hotelu pojawil sie inny pracownik promu, zeby sie upewnic, ile osob plynie na ktora wyspe.
Po godzinie oczekiwania tuk tuk zabral nas do kolejnego baru na skraju miasta.
Po kolejnej godzinie wsiedlismy do autobusu, ktory zawiozl nas na przystan.
Poplynelismy promem na najbardziej imprezowa wyspe Tajlandii.
Zlapalismy prom na Koh Tao.
I juz jestesmy!


Co za okropne zycie tutaj prowadzimy! Rano zastanawiamy sie czy bedzie padac godzine czy krocej (jest pora deszczowa), jemy sniadanie, popijamy swiezym sokiem z mango, spacerujemy po wyspie albo mamy zajecia z nurkowania, jemy lunch (darmowy), nurkujemy, ucinamy sobie drzemke w hamaku, jemy kolacje i popijamy piwko rozlozeni na tajskich szezlongach. Co za nuda! Gdzie nie spojrzysz to albo zielen palm, albo lazur morza. Piwo zawsze zimne, jedzenie zawsze dobre a fauna podwodna zawsze egzotyczna.

P.S. Serwis plotkarski naszego bloga donosi, ze Michal Figurski z zona tez odpoczywa na Koh Tao.

3 comments:

  1. fajnie was widziec :) buziaki!

    ReplyDelete
  2. Witam Was ponownie króliczki! Wyglądacie super, chyba nabraliście troszkę ciałka i dobrze! . No trudno żeby nie, jak z tego co piszecie to tylko jecie, pijecie, leżycie i od czasu do czasu pływacie.JAK TU NIE PRZYTYĆ!! Mnie by musieli turlać po takim lenistwie.Po powrocie do kraju niewiele się pewnie zmieni jeśli chodzi o to leniuchowanie. Pracy jak nie było tak nie ma więc można leżeć, jeść(jak jest za co)pić jak ktoś postawi, gorzej z tym nurkowaniem!
    Fajnie Was znowu widzieć! Buziaczki od całej rodzinki:-)

    ReplyDelete
  3. i Wy narzekacie !!!
    Jecie, pijesie i spicie a na deser jakies polskie geby zobaczycie, zybym ja miala takie powody do narzekan! Tak trzymac :)
    Slicznie wygladacie, fajowo Was zobaczyc.
    Dozo buziakow, a usciski dla Teresy i Carlosa A.

    ReplyDelete